Odpowiedzialność środowiska za wydarzenia w Sejmie i jego społeczne efekty

Nie da się oprzeć wrażeniu, że za trwający od 34 dni strajk opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych w jakimś stopniu odpowiedzialne jest także całe środowisko osób niepełnosprawnych a w szczególności organizacje społeczeństwa obywatelskiego reprezentujące tę grupę obywateli.
Uznanie wyłącznie rządu, partii i środowisk politycznych ostatniego dwudziestolecia za współodpowiedzialnych za  obecną sytuację, byłoby poważnym uproszczeniem.
Jeśli dzisiaj większość społeczeństwa uważa, że propozycje i oczekiwania strajkujących w Sejmie są słuszne i godne realizacji, to musimy zadać sobie następujące pytanie – dlaczego dopiero tak spektakularna i dramatyczna w swojej istocie forma protestu zmusiła środowisko osób niepełnosprawnych i jego najwybitniejszych przedstawicieli do opowiedzenia się po stronie najciężej poszkodowanych?
Wszak sprawa jest głośna i nabrzmiała od kilkunastu już lat. Strajk w 2014 roku publicznie obnażył i ujawnił skalę problemu; wtedy także głos tej grupy wybrzmiewał na korytarzach sejmowych i podczas obrad okrągłego stołu niepełnosprawnych niejednokrotnie. Dlaczego zatem środowisko niepełnosprawnych i jego organizacje obywatelskie pozostały głuche i nieme w tej sprawie? Dlaczego dopiero obecny strajk zmusił liderów środowiska i niektóre organizacje do jednoznacznego opowiedzenia się po stronie protestujących?

Czy istnieje solidarność środowiska?

Apele rodziców osób niepełnosprawnych przez długi czas nie trafiały do organizacji osób niepełnosprawnych. Mimo wieloletniej batalii ich postulaty nie zyskały jednoznacznej akceptacji i poparcia innych organizacji. Dlaczego? Z kilku zasadniczych powodów.

Po pierwsze organizacje osób niepełnosprawnych reprezentują najczęściej tzw. specyficzne niepełnosprawności. Kryterium ich powstawania i działania opiera się najczęściej na schorzeniach osób niepełnosprawnych, np. Związek głuchych, niewidomych, osób z autyzmem itp. Inna grupa organizacji specjalizuje się w organizacji usług i świadczeń dla osób niepełnosprawnych. Tu kryterium wyróżniającym organizacje są rodzaje świadczonych przez nie usług: rehabilitacja, aktywizacja zawodowa, przygotowanie do pracy czy terapia psychologiczna. Jest też grupa reprezentująca pracodawców osób niepełnosprawnych. Wszystkie te grupy organizacji są w mniejszym lub większym stopniu zależne od finansowania rządowego (w tym PFRON), bez którego często nie są w stanie realizować swoich zadań a także uzasadnić działalności na rzecz swoich członków. Finansowanie budżetowe stanowi główną przesłankę przesądzającą o możliwości ich działania. Dlatego organizacje te rywalizują między sobą o środki finansowe. Środki, dodajmy, niepewne i często zbyt małe w stosunku do oczekiwań.

Ta rywalizacja niszczy solidarność. To pierwsza przyczyna, dla której tak rzadko w ostatnich czasach odnajdujemy w przestrzeni społecznej przykłady mądrego społecznego kompromisu i współpracy ponad podziałami organizacji pozarządowych – kompromisu dopuszczającego przekonanie, że innym wsparcie rządu jest bardziej potrzebne, niż nam. U podstaw tej sytuacji leży bardzo realna obawa, że jeżeli inni dostaną, to nam nie dadzą lub, być może zabiorą to, co nam obiecali.

Kto dzieli (kasę) ten rządzi.

Sytuację bardzo utrudnia fakt, że dysponentem pieniędzy przeznaczonych na finansowanie potrzeb i usług dla osób niepełnosprawnych jest rząd.

Rządzący od lat, by nie powiedzieć od zawsze, ulegali pokusie, by za pieniądze, będące w ich dyspozycji załatwić dwie ważne sprawy:

po pierwsze – na ile to możliwe zaspokoić potrzeby danej grupy społecznej, finansując najpilniejsze i najważniejsze zadania i cele ustawowe,

po drugie – by niejako przy okazji zapewnić sobie spokój społeczny utrzymując w ryzach wszelkie, ewentualne przejawy niezadowolenia i krytyki ze strony partnerów społecznych.

Tak więc pieniądze z PFRON, dotacje unijne i środki budżetowe, oprócz funkcji zaspakajania ważnych potrzeb społecznych osób niepełnosprawnych i finansowania usług społecznych realizowanych przez NGO, stały się narzędziem utrzymywania partnerów społecznych w „posłuszeństwie”.

Krytycznym efektem tej sytuacji jest fakt, że rządzący z trudem lub wcale nie dowiadują się, od partnerów społecznych o narastaniu zjawisk kryzysowych i groźnych nastrojach społecznych, które czasem eksplodują np. na korytarzach sejmowych.

Pozatykane kanały komunikacji ze społeczeństwem.

Trzecim obszarem i źródłem konfliktów społecznych, których przejawem jest zajęcie Sejmu przez opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych i ich dzieci, jest stan dialogu społecznego, który przypomina relację dziada i obrazu. I myli się ten, kto uważa, że za ten stan rzeczy odpowiedzialny jest obecny rząd. Protestujący wielokrotnie wskazywali, że to właśnie brak dialogu społecznego lub jego pozorowany charakter, stanowią źródło i przyczynę ich desperackiego kroku.

Taki pozorowany dialog społeczny, po mistrzowsku „prowadziła” poprzednio rządząca partia. Dialog przybierał rozmaite formy – od uprzejmego wysłuchania partnerów społecznych przy braku najmniejszej nawet reakcji rządzących, przez powoływanie różnego rodzaju komisji i okrągłych podstolików, po próbę wywierania nacisku na tych, którzy próbowali aktywniej przełamywać zmowę bierności czy lekceważenia słusznych społecznie postulatów.

Z przykrością trzeba stwierdzić, że obecnie rządzący niestety przejęli te nieefektywne i upokarzające partnerów społecznych metody dialogu. Co więcej, kilkanaście miesięcy temu do obiegu społecznego wprowadzono tyleż innowacyjną, co nieskuteczną formułę konsultacji polegającą na możliwości wypełniania przez osoby indywidualne i organizacje arkuszy opiniotwórczych on-line. Niestety jest to przepływ opinii, postulatów i stanowisk w jedną stronę, bez możliwości wglądu i debaty nad nimi w szerszym wymiarze grupowym. W tej sytuacji rząd ma pełną swobodę poznawania i uwzględniania tylko tych opinii, które są mu bliskie. Taka formuła dialogu buduje jednocześnie złudne przekonanie o istnieniu dialogu społecznego.

Kryzys systemu – sprawą całego środowiska. Nie tylko rządu i okupujących Sejm.

Kiedy dwa tygodnie temu pisaliśmy o strajku opiekunów i osób niepełnosprawnych jako o historycznym wydarzeniu zawiodła nas wyobraźnia. Nie przewidzieliśmy, że będzie on trwał tak długo i że problem niepełnosprawności stanie się tematem, którym będzie żyło całe społeczeństwo.  Dzisiaj stało się jasne, że nie jest to jedynie sprawa grupy opiekunów i niepełnosprawnych. Niespotykana dotychczas debata społeczna ujawniła poważny kryzys systemu wsparcia osób niepełnosprawnych. Widać wyraźnie, że rząd chciałby jak najszybciej wyciszyć ten protest i problem oraz jak najszybciej zapomnieć o całej sprawie. Ale środowiska niepełnosprawnych i ich organizacje powinny (mają obowiązek) wykorzystać ten bezprecedensowy potencjał zainteresowania problemami osób niepełnosprawnych ze strony mediów, polityków i społeczeństwa. I nie po to, by zgłosić nowe (niejednokrotnie uzasadnione) roszczenia i postulaty, ale po to, by tę ogromną edukację o niepełnosprawności, jaką odbyli wszyscy przy okazji tego strajku, wykorzystać do rozpoczęcia poważnej merytorycznej debaty na stworzeniem nowego, skutecznego i sprawiedliwego systemu wsparcia osób niepełnosprawnych w Polsce.

Trzeba zagospodarować ten ogromny zasób dobrej woli, zainteresowania, deklaracji i empatii jaki ujawnił się po wszystkich stronach sceny politycznej, wśród mediów i organizacji obywatelskich osób pełnosprawnych.

Spróbujmy przy tym uniknąć w tej debacie całego zasobu negatywnych doświadczeń ostatnich lat takich jak: pozorowanego dialogu rządu i parlamentu z partnerami społecznymi, nadmiernej zależności organizacji pozarządowych od rządu i administracji publicznej,  destrukcyjnego wpływu partykularnych interesów poszczególnych organizacji na ideę solidarności społecznej czy braku umiejętności uzgadniania interesów ogólnospołecznych i wartości uniwersalnych.

Przejmując inicjatywę zorganizowania publicznej debaty nad reformą systemu wsparcia osób niepełnosprawnych, środowisko organizacji osób niepełnosprawnych ma niepowtarzalną szansę  odzyskania swojej podmiotowości społecznej i rzeczniczej w sprawach tej grupy społecznej, do reprezentowania której zostało powołane i upoważnione przez społeczność niepełnosprawnych.

Jeżeli organizacje osób niepełnosprawnych nie zdołają wykorzystać tego historycznego momentu będzie to oznaczało że głęboki kryzys objął nie tylko system wsparcia osób niepełnosprawnych ale także organizacje społeczeństwa obywatelskiego reprezentującego interesy tej grupy społecznej.

dr Marek Łukomski

5 myśli nt. „Odpowiedzialność środowiska za wydarzenia w Sejmie i jego społeczne efekty

  1. ewa

    przepraszama le nie Organizacje pozarzadowe baardzo zawiodly i powinny wycfoac sie z roli rzekomego reprezentanta osób niepelnosprawnych. Obowiazek troski o to srodowisko spoczywa na panstwie o czym stanowi konstytucja. i do tego stanu trzeba wrocic. Partnerem do negocjacji jest panstwo- rzad i tylko oni a druga strona sa srodowiska samych niepelnosprawnych i ich opiekunow.

    Odpowiedz
  2. Tadeusz.

    Problem kilku milionów osób niepełnosprawnych w Polsce ma charakter bardzo złożony i politycznie
    niechętnie podejmowany przez poszczególne rządy, gdyż ten elektorat rzadko bierze udział w wyborach.
    Taka jest smutna prawda. Strajk w Sejmie obecnie ma
    charakter polityczny,gdyż strajkujący są popierani przez polityczną opozycję, o Lechu Wałęsie szkoda mówić, gdyż on jeszcze zaszkodził sprawie osób niepełnosprawnych przez swoją butę i arogancję.
    Dzięki przekazom medialnym swoją uwagę skupiamy obecnie tylko na tej grupie strajkującej w Sejmie i opiekunach – nie interesując się innymi zapomnianymi problemami i grupami np.400 tysięcy chorych na padaczkę w tym szczególnie padaczkę lekooporną, osobami,którzy zwolnili się z pracy celem opieki i pobierają tylko 520 zł, zasiłek pielęgnacyjny 153 zł itp..
    Zrównanie renty socjalnej z najniższą emeryturą jest także kontrowersyjne – co mają powiedzieć emeryci, którzy pracowali kilkanaście lat i odprowadzali składki? Rząd ma przed sobą trudny problem opracowania nowego całościowego systemu opieki w tym pracy dla osób niepełnosprawnych – należy myśleć o
    wszystkich osobach a nie tylko ze znacznym stopniem, bardzo poważny problem stanowią także osoby z umiarkowanym stopniem, nie można tego lekceważyć.

    Odpowiedz
  3. on

    Moim zdaniem potrzeby jest mediator, na którego zgodziłyby się obie strony.
    Wiadomo, że kompromis wymaga pewnych ustępstw od obu stron.
    Np. ja mam propozycję taką, aby nie tworzyć kolejnego świadczenia (dodatek rehabilitacyjny, w kwocie 500 zł), a zwiększyć i zrównać ( do 500 zł) obecnie obowiązujące: zasiłek rehabilitacyjny wypłacany przez MOPS w kwocie 153 zł (kwota ta nie była waloryzowana od 13 lat) i dodatek pielęgnacyjny wypłacany przez ZUS w kwocie ok 200 zł. Są to świadczenia przeznaczone dla osób najbardziej poszkodowanych i można korzystać tylko z jednego z tych świadczeń. Myślę, iż ta forma byłaby o wiele mniej kosztowna i łatwiejsza administracyjnie do wprowadzenia.

    Odpowiedz
  4. Alicja

    Ze zdejmowaniem odpowiedzialnnosci z rzadu i patrii rzadzacej sie nie zgodze (ani obecnej ani wczesniejszej), lecz faktycznie dziad mowi do obrazu, gdzie dziadem sa rodziny niepelnosprawnych, a obrazem rzadzacy, ktorzy sluchaja lecz nie slysza i zawsze wiedza lepiej czego potrzebujemy. Niestety, przykro mi to pisac, ale zgodze sie ze stwierdzeniem, ze istnieje cos takiego jak brak solidarnosci w srodowisku rodzin/opiekunow osob niepelnosprawnych. Przeciez nikt inny jak pani Iwona, ktora teraz protestuje w Sejmie sktytykowala propozycje matek postulujacych w marcu o dopuszczenie mozliwosci pracy dodatkowej w niewielkim wymiarze czasu na swiadczeniu pielegnacyjnym. Kazala nam zakasac rekawy i wziac sie do roboty, – czy to trzeba jeszcze komentowac? Jak mozemy oczekiwac zrozumienia od ludzi nie znajacych realiow zycia z niepelnosprawnoscia, skoro osoby zyjace z nia na codzien nie maja dla nas empatii i zrozumienia? Korzysci z dopuszczenia mozliwosci pracy dla rodzicow/opiekunow bylyby oczywiste, bo te kilka godzin w tygodniu kiedy dziecko jest w szkole czy miejscu z terapia zajeciowa z jednej strony pozwolilyby na poprawe budzetu domowego, z drugiej przeciwdzialalyby wyluczeniu z rynku pracy, o zachowaniu poczucia sprawstwa, samorealizacji, zdrowia psychicznego nie wspomne. Ale coz, jak mowi przyslowie „pies na paździerzy nie leży i drugiemu nie da”. Zamiast miec umysl i serce otwarte na to, ze mamy prawo do tego, aby miec rozne potrzeby, tylko zawisc i licytowanie sie kto ma lepiej a kto gorzej, kto sprawuje opieke godnie, a kto nie. Smutne to jest, az rece opadaja.

    Odpowiedz
  5. mw

    ON<- zasiłek mają PODOBNO podnieść zgodnie z projektami.

    Tadeusz. <- jasne polityczny charakter, ale merytorycznie z politykiem nie porozmawiasz bo…

    "…pozorowany dialog społeczny, po mistrzowsku „prowadziła” poprzednio rządząca partia. Dialog przybierał rozmaite formy – od uprzejmego wysłuchania partnerów społecznych przy braku najmniejszej nawet reakcji rządzących, przez powoływanie różnego rodzaju komisji i okrągłych podstolików, po próbę wywierania nacisku na tych, którzy próbowali aktywniej przełamywać zmowę bierności czy lekceważenia słusznych społecznie postulatów." jak słusznie podniósł autor w odniesieniu do POPRZEDNICH, ale OBECNI włodarze robią dokładnie to samo. Dwa lata nie było środków, tak kłamali, a teraz…są! 🙂

    Ogólnie jest problem, protest jest polityczny, ale ONi już sporo ugrali, więcej niż setki tysięcy listów, pism, petycji, wniosków suplik w sprawie np. waloryzacji tego świadczenia pielęgnacyjnego, którego nie ruszano od 13 lat.

    Prawda jest taka, że rząd zamiast usprawnić system opieki/aktywizacji zawodowej, pogrozi fundacjom (by były cicho) i ograniczy liczbę ON przy zmianach orzekania 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Loading Facebook Comments ...