Durna lex, sed lex? (Durne prawo, ale prawo?)

prawoWyobraź sobie następującą sytuację. Popełniłeś przestępstwo. Stajesz przed sądem i sędzia oświadcza, że Kodeks karny za popełnione przez ciebie przestępstwo przewiduje wyrok wyłącznie w postaci trzech lat więzienia i – co więcej – od tego wyroku nie przysługuje odwołanie. Sędzia oświadcza też, że w zasadzie w tej sytuacji nie ma sensu przesłuchiwanie stron (w tym ciebie), bo ze względu na charakter przepisów prawa w rozpatrywanej sprawie sędzia może wydać jedynie wyrok więzienia na trzy lata. Ty próbujesz protestować oświadczając, że istnieją poważne okoliczności łagodzące. Tłumaczysz, że działałeś w dobrej wierze, że twój adwokat także chciałby wygłosić mowę obrończą, w której powoła się na cały szereg argumentów przemawiających na twoją obronę. Sędzia jest nieugięty: „Ale po co, skoro ja i tak nie mam żadnego prawnego manewru? Przepis jest jednoznaczny i dopóki prawodawca go nie zmieni, wyrok musi brzmieć: trzy lata więzienia”.

Stoisz oniemiały z przerażenia i nagle staje się cud – pojawia się nadzieja. Otóż sędzia przypomniał sobie o jednym ważnym szczególe. Przepis pozwala mu rozłożyć wyrok więzienia na kilka rat – skazany może odsiedzieć go w ciągu 10 lat w równych 6-miesięcznych okresach odbywania kary. Ale skazany musi pamiętać, że z takiej wspaniałomyślności przepisów i sędziego może skorzystać tylko raz w życiu. W przypadku ponownego popełnienia przestępstwa rozłożenie kary na raty będzie niemożliwe.

Szczęśliwie dzwonek budzika wyrywa cię z koszmarnego snu. Budzisz się zlany potem, ale szczęśliwy, że ten koszmar okazał się być jedynie snem. Ale czy do końca?

W tzw. realu jesteś przedsiębiorcą zatrudniającym osoby niepełnosprawne, na które otrzymujesz dofinansowanie. Jest to całkiem duża grupa pracowników, stąd kwota dofinansowania wynosi miesięcznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wchodzisz do swojego biura, gdzie twoja sekretarka z ponurą miną oznajmia ci, że właśnie nadeszła decyzja z PFRON-u nakazująca zwrot pobranego dofinansowania, ponieważ kilka miesięcy temu twoja chorująca wówczas księgowa zapomniała w terminie zapłacić PIT-4 od wynagrodzeń zatrudnionych przez ciebie osób niepełnosprawnych. Znów oblał cię zimny pot. Prosisz do siebie swojego prawnika i przeżywasz swoiste déjà vu. Prawnik uświadamia ci, że niestety obecnie obowiązujące przepisy nie pozwalają żadnej instytucji lub instancji na zmianę tej decyzji. Odwoływanie się nie ma żadnego sensu. Żadne argumenty społeczne, polityczne, finansowe czy ekonomiczne nie mogą tej sytuacji zmienić. Nie ma okoliczności łagodzących czy argumentów społecznych (np. utrata pracy przez osoby niepełnosprawne) mogących wpłynąć na zmianę tej decyzji. „Oj, sorry!” – wykrzyknął prawnik. „Zapomniałem. Jest jedno rozwiązanie. Zarząd może rozłożyć na raty kwotę, którą będziemy musieli oddać do PFRON-u. Ale taka możliwość przysługuje nam tylko jeden raz”.

Wracasz do domu i przez kilka następnych nocy nie możesz zasnąć.

Paweł Lewandowski

Jedna myśl nt. „Durna lex, sed lex? (Durne prawo, ale prawo?)

  1. Doświadczony

    Wyobraź sobie, że program księgowy zaokrąglił składkę do ZUS o 1 grosz za małą. ZUS nie zauważył błędu i przez rok płaciłeś o 1 grosz za mały ZUS – do czasu aż błędu dopatrzył się PFRON i żąda zwrotu tysięcy złotych z powodu tego błędu.

    PFRON-u nie przekonuje to, że nie może Ci udowodnić, że płaciłeś za małe koszty płacy, gdyż prowadzisz działalność gospodarczą jako osoba fizyczna i składki do ZUS swoje i pracowników opłacasz łącznie tymi samymi przelewami. Wg Ustawy koszty pracy to koszty pracowników, w które nie wlicza się kosztów pracodawcy, ale PFRON ma własne zdanie.

    Kontaktujesz się z Ministerstwem, które obiecuje „coś z tym zrobić” ale ostatecznie wysyła Ciebie „na drzewo”. Zamykasz więc firmę, zwalniasz zatrudnione osoby niepełnosprawne. Bierzesz sznur i wieszasz się na drzewie.

    Tak wygląda obecnie „efekt zachęty” w zatrudnianiu osób z niepełnosprawnością w Polsce.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Loading Facebook Comments ...