Miesięczne archiwum: Lipiec 2017

Lincz w słusznej sprawie – refleksje upalnego lata.

busZbrodnia to niesłychana?

W ubiegły piątek, w głównym wydaniu „Faktów” w TVN opublikowany został materiał o kierowcy autobusu MPK w Warszawie, który odmówił opuszczenia podestu dla pasażera na wózku inwalidzkim. Podobnie jak wielu telewidzów przedstawiony materiał poruszył mnie i oburzył. Bez cienia wątpliwości uważam, że takie zachowanie kierowcy jest niedopuszczalne.

Coś jest nie tak

Po chwili zastanowienia pojawiła się jednak myśl, czy sposób przedstawienia tego zdarzenia przez autora materiału nie miał w ostatecznym rachunku charakteru quasi linczu a więc postępowania w którym w jednej chwili oceniono postępowanie oskarżonego a w następnej (bez dania mu prawa głosu czy próby znalezienia przyczyn takiego zachowania) wykonano wyrok surowy i bezwzględny. Reporter przestawił przebieg wypadków, oddał głos niepełnosprawnemu na wózku, przemówili pasażerowie, którzy ostatecznie umożliwili wejście do autobusu poszkodowanemu a następnie udał się do instytucji odpowiedzialnych za transport publiczny w Warszawie oraz pracodawcy nieszczęsnego kierowcy. W zasadzie po wyrok. Cel został osiągnięty. Kierowca został surowo ukarany. W trybie natychmiastowym zwolniono go z pracy. Dała o sobie znać niezwykła siła rażenia mediów. W kilkuminutowym materiale zmieścił się proces, ogłoszenie wyroku i kara dla kierowcy. Wszystko wg klasycznych reguł populizmu czyli gry pod publiczkę: skoro wina kierowcy wydaje się bezsporna to wyrok należy wykonać szybko i bez zbędnej zwłoki. Nie znam tego kierowcy. Nie wiem czy jest dobrym człowiekiem, czy ma rodzinę i dzieci. Mimo oczywistych argumentów przemawiających przeciwko niemu zrobiło mi się go po ludzku żal. Nie chciałbym się znaleźć na jego miejscu.

Potrzeba refleksji

Do głębszej refleksji skłoniła mnie umieszczona w reportażu wypowiedź Piotra Pawłowskiego na temat tego przypadku. Piotr Pawłowski –znawca spraw osób niepełnosprawnych w mądrej wypowiedzi zwrócił uwagę na fakt, że to był przypadek odosobniony, że znakomita większość kierowców warszawskich autobusów jest życzliwie nastawiona do pasażerów na wózkach, pomaga i ułatwia im podróż, często dopytując jak jeszcze, poza uruchomieniem podestu, mogliby im pomóc.

Jeżeli jest tak jak mówi Piotr Pawłowski, a nie ma powodu by mu nie wierzyć, reporterowi TVN powinna zapalić się żółta lampka z pytaniem, dlaczego ten właśnie kierowca zachował się w tak skandalicznie niestandardowy sposób. Może zawiódł system szkolenia w MPK, może w tym dniu bank wypowiedział mu kredyt lub ciężko zachorowała żona (dziecko). Być może błędnie zinterpretował obowiązujące przepisy dotyczące transportu niepełnosprawnych. Nie ulega wątpliwości, że popełnił ogromny błąd. Ale czy zasłużył na publiczny lincz, internetową infamię, utratę pracy, traumę publicznej i prywatnej niesławy a co najważniejsze pozbawienie go prawa do obrony.

Czy są jakieś okoliczności łagodzące?

I mamy tu także do czynienia z jakimś aspektem działania demokracji w praktyce. A właściwie zasady sprawiedliwości, która jest integralną częścią systemu demokratycznego. Każdy obywatel ma prawo do sprawiedliwej, obiektywnej oceny swojego postępowania zanim zostanie ono osądzone i ewentualnie ukarane. O publicznym napiętnowaniu nie wspominając. Reportaż w drastyczny sposób pozbawił nieszczęsnego kierowcę prawa do obrony. Sprawę tak przedstawiono, że nikt nie miał wątpliwości. TVN (chcąc nie chcąc) nawiązał w ten sposób do krytykowanej instytucji 24 godzinnego sądu, skracając cały proces (od oskarżenia do wyroku) do zaledwie kilku minut.

Spójrzmy na tę sprawę z innego punktu widzenia. Z punktu widzenia dwóch głównych bohaterów tej historii.

Niepełnosprawny nie został wpuszczony do autobusu. Kierowca w ewidentny sposób naruszył jego prawa obywatelskie, dokonał aktu dyskryminacji.

Ale czy to jest wystarczający powód by bez obiektywnego spojrzenia na wszystkie okoliczności sprawy dokonywać swoistego samosądu nad kierowcą i to samosądu z naruszeniem zasad wyroku sprawiedliwego. Bez próby znalezienia jakichkolwiek okoliczności łagodzących czy wyjaśniających?

Zachowajmy w reakcji właściwe proporcje.

Raz jeszcze odwołajmy się do Piotra Pawłowskiego. Sytuacja osób niepełnosprawnych korzystających z komunikacji miejskiej radykalnie się polepszyła. Kierowcy są przyjaźni i pomocni. Z tego punku widzenia zastosowana w tym materiale metoda wypalania żelazem i ogniem pojedynczych przypadków najbardziej nawet nieprawidłowego zachowania pojedynczego kierowcy wydaje się skrajnie nieuzasadniona i populistyczna.

Chyba, że w sezonie ogórkowym każda „afera” służąca zwiększeniu oglądalności programów informacyjnych jest imperatywem kategorycznym.

Jan Kwiatek

 

W sprawie miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych raz jeszcze

miejsce-parkingoweDo napisania tego felietonu skłonił mnie mandat jaką otrzymałem od służb miejskich Warszawy za zatrzymanie się bez uiszczenia opłaty obok miejsca parkingowego dla niepełnosprawnych, które było już zajęte przez innego uprawnionego użytkownika. Często też zdarza mi się, że na ulicy na której chcę się zatrzymać nie ma żadnego miejsca dla niepełnosprawnych lub jest usytuowane kilkaset metrów od adresu pod który chcę się udać.

Czytaj dalej